Menu

The Killers z nowym utworem

Po olbrzymim sukcesie singla „Caution” (#1 Alternative oraz Triple A Radio Charts), zespół The Killersprezentuje nowy utwór „My Own Soul’s Warning”. To kolejna zapowiedź albumu „Imploding the Mirage”.
Okładka „My Own Soul’s Warning” została namalowana przez Thomasa Blacksheara, który jest też autorem artworku do całego albumu. Obraz jest częścią serii opowiadającej o plemieniu Wron – rdzennych mieszkańcach Ameryki zamieszkujących stan Montana. The Killers otrzymali od plemienia oficjalne błogosławieństwo na przedstawienie członków społeczności w okładkach: „Artyści żyjący na całym świecie, zainspirowani naszą społecznością, to dla nas olbrzymi zaszczyt oraz możliwość upamiętnienia naszego dziedzictwa. Plemię Wron w czasach COVID-19 oraz niesprawiedliwego działania policji tym bardziej zdaje sobie sprawę ze znaczenia działań, które mogą przynieść ukojenie dla naszych dusz”.

The Killers ogłosili niedawno nowe daty trasy w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii – przełożone koncerty odbędą się w maju i czerwcu 2021. Jako support pojawią się (na wybranych datach): Blossoms, Sam Fender oraz Manic Street Preachers.
„Imploding the Mirage” to szósty album The Killers, następca wydanego w 2017 „Wonderful Wonderful”. Za produkcję odpowiadają zespół wraz z Shawnem Everettem oraz Janathanem Rado z Foxygen. Nagrania odbyły się w Los Angeles, Las Vegas i Park City w Utah. To pierwszy album napisany i nagrany przez zespół poza rodzinnym Las Vegas. Na krążku pojawią się znakomici goście: Lindsey Buckingham, kd lang, Weyes Blood, Adam Granduciel, Blake Mills oraz Lucius.
Od czasu debiutanckiego „Hot Fuss” (2004), The Killers sprzedali 28 mln egzemplarzy albumów, grali na stadionach oraz festiwalach na całym świecie i wygrali szereg nagród. „Wonderful Wonderful” trafiło na szczyt zestawienia Billboard. Album był listem miłosnym dla żony Brandona Flowersa, która zmagała się z depresją. „Imploding the Mirage” to słońce po burzy: po przepracowaniu smutku czas na radosne świętowanie. Płyta opowiada o wiecznej miłości, pokonaniu trudności, sile czerpanej z przyjaźni i więzi rodzinnych.

źródło: Warner Music Poland
Czytaj dalej...

SONGHOY BLUES PREZENTUJE PIERWSZY MUZYCZNY ZWIASTUN NOWEGO ALBUMU

Najbardziej ekscytujący zespół, rodem z Afryki, czyli Songhoy Blues powraca z nowym singlem „Worry”. Do utworu powstał teledysk wyreżyserowany przez, pochodzącego z Mali, Fansé Sanogo.


„Trud życia nadal ciąży na naszych społeczeństwach i zapędza wielu młodych ludzi w ślepy zaułek. „Worry” to promyk nadziei dla ludzkości. Motywuje do walki, bo na samym końcu zawsze odnajdziemy światło” - tak o utworze mówi zespół.

Grupa była bardzo zdeterminowana, aby kompozycja ujrzało światło dzienne właśnie teraz. W tych burzliwych czasach potrzebna jest muzyka, która podnosi na duchu i daje nadzieję na przyszłość. „Worry” to pierwszy utwór grupy w całości w języku angielskim. Piosenka zwiastuje trzeci krążek Songhoy Blues „Keep Fighting Today”.

Zespół przebył długą drogę. Początkowo przyciągnął uwagę Damona Albarna odpowiedzialnego za projekt Africa Express oraz wytwórni Transgressive Records, co zaowocowało podpisaniem kontraktu i wydaniem debiutanckiego krążka „Music In Exile”, wyprodukowanego przez Nicka Zinnera. Cykl tras koncertowych promujących płytę okazał się wielkim sukcesem i finalnie zaprowadził zespół na jedną ze scen festiwalu Glastonbury oraz do Royal Albert Hall. Ich drugi krążek „Résistance”, wyprodukowany przez Neila Combera (MIA, Gengahr), poszerzył paletę dźwięków i celebrował ich różnorodność. Gościnnie na płycie wystąpił Iggy Pop oraz Elf Kid.

źródło: PIAS
Czytaj dalej...

SOUNDWALK COLLECTIVE WITH PATTI SMITH PREZENTUJĄ TRZECI ALBUM TRYPTYKU "THE PERFECT VISION"

Dźwięki himalajskich wiatrów, mantr i wody falującej w świętej rzece Ganges zapraszają nas do „Peradam”, transcendentalnego nowego albumu Soundwalk Collective with Patti Smith. Krążek, z udziałem takich gości jak: Anoushka Shankar, Tenzin Choegal i Charlotte Gainsbourg, ukaże się 4 września nakładem wytwórni Bella Union.


Zespół udostępnił hipnotyczny teledysk do tytułowego utworu , wyreżyserowany przez Stephana Crasneansckiego. Za jego edycję oraz wizualny kolaż odpowiedzialny jest Jenn Ruff.

)
Punktem wyjścia dla „Peradam” jest powieść René Daumala "Mount Analogue" z początku lat 40-tych XX w. Jej autor opisuje swoje prawdziwe doświadczenia w wspinaczce górskiej, która stała się metafizyczną podróżą tego francuskiego pisarza, krytyka i poety „na szczyt symbolicznej góry” w poszukiwaniu sensu życia. Daumal przedstawił w powieści ideę „peradam”, rzadkiego, krystalicznego kamienia niosącego głębokie prawdy, który jest widoczny tylko dla poszukiwaczy na autentycznej ścieżce duchowej.


„Peradam” to ostatnia część tryptyku „The Perfect Vision”, który zgłębia przestrzenie myśli i kreatywności trzech francuskich pisarzy i poetów. Po krążkach poświeconych Antoninowi Artaudowi („The Peyote Dance”) i Arthurowi Rimbaud („Mummer Love”), „Peradam” poszerza tematy o „przestrzeń życiową”, którą Daumal pozostawił przyszłym poszukiwaczom.

źródło: PIAS
Czytaj dalej...

Fake Names - debiutancki album punkowej supergrupy, premiera w piątek !

Na początku 2016 roku, punkowe legendy - Brian Baker (Minor Threat, Dag Nasty, Bad Religion) oraz Michael Hampton (SOA, Embrace, One Last Wish) spotkali się w domu Hamptona na Brooklynie, by bez żadnych intencji pograć razem, chcąc ewentualnie skomponować jedną lub dwie piosenki. Dwaj gitarzyści, przyjaciele z czasów szkolnych, napisali kilka piosenek, które zdecydowali się nagrać i ostatecznie podjęli decyzję o stworzeniu zespołu. Gdy przyszło do znalezienia basisty, Baker i Hampton pomyśleli o Johnny'm Temple z Girls Against Boys i Soulside (kolejnym koledze z ich szkoły podstawowej), który w równym stopniu podzielał pasję do tego, co Temple nazywa „głośną, gniewną, żywą muzyką”. Pod koniec roku dołączył do nich wokalista Refused, Dennis Lyxzén i tak scementował się skład punk-rockowej supergrupy Fake Names.

Na swojej debiutanckiej płycie Fake Names przynoszą swoją zbiorową historię w formie 28-minutowej wybuchowej, niepohamowanej energii. Współprodukowany przez Hamptona i Geoffa Sanoffa i rejestrowany w Renegade Studios (nowojorskiego studia Little Stevena Van Zandta), album przynosi punkową moc, z dawką ciężkiego popu, przejawiającego się w słodko-gorzkich melodiach i bogatych harmoniach.

W sercu Fake Names jest pokrewieństwo między Bakerem i Hamptonem, wynikające z dzielenia sceny, tworząc podstawy amerykańskiej muzyki hardcore. Czuje się, jakby po wielu latach, dwóch fenomenalnych gitarzystów w końcu grało razem w prawdziwym zespole - mówi Temple. To dwaj gitarzyści, którzy naprawdę wiedzą, jak pracować razem, łącząc swoje indywidualne style, bez ścigania się, kto zagra bardziej chwytliwy riff. Nie widziałem niczego podobnego nigdy wcześniej.

Chociaż Temple wyłonił się z tej samej kultury kształtowania sceny jak Baker i Hampton, Lyxzén pochodził z zupełnie innego muzycznego świata, tworząc Refused w szwedzkim mieście z Umeå. Ale gdy Refused, Girls Against Boys i Bad Religion wystąpili na Riot Fest Chicago w 2016 roku, zarówno Baker, jak i Temple byli pod ogromnym wrażeniem Lyxzéna jako wokalisty, składając mu ofertę współpracy, którą szczęśliwie zaakceptował. Jestem wielkim kolekcjonerem płyt i od lat mam wszystkie ich albumy - zauważa Lyxzén, który wymienia Minor Threat i Embrace wśród swoich ulubionych zespołów.

Gdy wrócił do Szwecji, Lyxzén rozpoczął pisanie i nagrywanie partii wokalnych do nagrań demo, które wysyłał mu Hampton, dodając element lirycznego inwektywu, który natychmiast pasował do wrażliwości jego kolegów. My wszyscy mamy długie historie grania w zespołach, gdzie wokaliści krytykują główny nurt i korporacyjne społeczeństwa, a Dennis zdecydowanie nie unika tego rodzaju krytyki - zaznacza Temple. Gdy Lyxzén wrócił do USA na próby, zespół natychmiast poczuł muzyczną chemię. Dennis natychmiast wpasował się w nas - mówi Baker. On jest świetnym wokalistą i jego słuch był dopasowany do rodzaju muzyki, jaką nasze zespoły grały w latach 80-tych, więc wiedział dokładnie co robić. Wszystko wyczuwał od razu.

Wkrótce przyjęli nazwę Fake Names - częściowo odnoszącej się do Raising Arizona, częściowo nawiązującej do „wszechobecnego i demonicznego użycia terminu «fałszywe wiadomości» - i pojawili się w Renegade Studios, gdzie zarejestrowali w formie demo materiał, do prezentacji wytwórniom płytowym. Jednak po prezentacji tych nagrań koledze Bakera z Bad Religion, Brettowi Gurewitzowi, będącemu założycielem wytwórnii Epitaph, dostali nieoczekiwaną propozycję. Brett powiedział nam: „To nie jest demo, to jest album” - wspomina Baker. Był nieugięty, by wydać to w takiej formie, jakiej było.

Niespokojnie kinetyczny i niezawodnie precyzyjny album Fake Names rozpoczyna pełen chwalebnej furii „All For Sale” - lament na temat toksycznych efektów kapitalizmu. To piosenka o tym, jak wszyscy jesteśmy własnością banków i korporacji - mówi Lyxzén. Jesteśmy niewolnikami wobec długu i naszych miejsc pracy, poddawani praniu mózgu, aby uwierzyć, to jest jedyny układ, który działa. Za sprawą szaleńczego „Brick” Fake Names prezentuje klasyczny punkowy hymn, z rewolucyjnym tekstem, w którym Lyxzén sięga po nazwiska osób i instytucji, które czynią krzywdę. Za sprawą „First Everlasting”, język albumu przesuwa się w stronę jaśniejszej nastroju i pełnego werwy tempa, nawet jak Lyxzén bada emocjonalnie ciężkie sprawy. To bardziej egzystencjalna piosenka, o spojrzeniu na siebie i przyjmowaniu ról w swoim własnym życiu. O dorastaniu i posuwaniu się naprzód, o uczeniu się na przeszłych błędach i niepowodzeniach.

Chociaż Fake Names celowo unikał narzucania żadnej konkretnej wizji albumu, postanowili ustanowić jedną regułę podczas sesji. Nie chcieliśmy robić niczego, czego nie moglibyśmy odtworzyć na żywo, co oznaczało brak efektów w żadnej z gitar - mówi Baker. Granie na czystym, suchym brzmieniu jest mniej wybaczające - błędy są bardziej wyraźne - ale pójście w tym kierunku, było zabawnym wyzwaniem, tworząc muzykę, do której efekty pasują instynktownie. Nagrany na taśmie, album Fake Names rozwija się w przeciwieństwie do bardziej rozpowszechnionego współczesnego brzmienia. W ciągu ostatnich 10 lat, widziałem wszystkie te zespoły ze ścianami z efektów, nawet jeśli nie grali nic atmosferycznego - mówi Hampton. My chcieliśmy zobaczyć co może wyjść nam spod palców, jak robiliśmy to w szkole, gdzie w zasadzie wszystko co mieliśmy do dyspozycji, to gitara i wzmacniacz.

Na całym debiutanckim albumie Fake Names, promienieje czysta radość wynikająca z odzyskania prostoty w twórczym procesie. Kiedy jesteś młodszy i grasz w zespole, mocno zależy ci na opinii innych, a czasami walczysz ze swoimi kumplami z zespołu tylko dlatego, że czujesz potrzebę walki - mówi Hampton. W tym zespole tego nie było, praca razem szła nam gładko. I jak dodaje Lyxzén: W wieleu zespołach jest plan działania i ludzie często mają bardzo różne pomysły na to, co trzeba zrobić, aby odnieść sukces. W tym zespole nie ma żadnego planu. To projekt całkowicie napędzany muzyką i prostym faktem, że po prostu naprawdę kochamy grać razem”.

źródło: sonicrecords.pl
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS