Menu

październik 2026

BLACKWATER KINGDOM „Tephra"

6 listopada nakładem OSKAR Records ukaże się „Tephra" – debiutancki album brytyjskiego zespołu Blackwater Kingdom, który łączy energię nowoczesnego metalu z rozbudowanymi strukturami, melodyjnymi wokalami i gęstą, atmosferyczną warstwą dźwiękową.

Jeśli Disturbed i Five Finger Death Punch spotkaliby się z bardziej progresywnym podejściem do komponowania, efektem mogłoby być właśnie brzmienie Blackwater Kingdom. Zespół stawia na ciężkie, wyraziste riffy i chwytliwe melodie, jednocześnie rozwijając swoje utwory poprzez dynamiczne zmiany nastroju, wielowarstwowe aranżacje i umiejętne budowanie napięcia.

Album zapowiadają już dwa single – „Icarus" i „Wasteland". To dobry punkt wyjścia do poznania zespołu, który może zainteresować zarówno fanów współczesnego metalu, jak i słuchaczy poszukujących w ciężkiej muzyce większej przestrzeni, atmosfery i progresywnych rozwiązań.

źródło: OSKAR Records

Czytaj dalej...

backbone „Ama Nesciri”

Zespół backbone po przerwie powraca z nową płytą „Ama Nesciri". To post / doom metalowu concept album, którego główną osią jest postać mistyka, bohatera całego albumu i jego podróży po własnym umyśle i transcendencji.

backbone to warszawska formacja grająca nowoczesną mieszankę post, doom i atmospheric metalu. Zespół, aktywny od 2012 roku, tworzy muzykę oscylującą wokół inspiracji takimi wykonawcami jak Dirge, Opeth, Yob, Cult of Luna, Blindead czy Obscure Sphinx. Grupa ma na koncie trzy minialbumy, jeden split oraz pełnowymiarowy album "Embracing Dissolution", a obecnie kończy prace nad drugim longplayem oraz piątą edycją autorskiego festiwalu Blood&Bone, z którego zyski przeznaczane są na wsparcie pacjentów chorych na raka kości.

Drugie pełnowymiarowe wydawnictwo backbone, zatytułowane „Ama Nesciri", to koncept album opowiadający historię Mistyka – postaci rozdzieranej przez konflikt pomiędzy widzianym przez nią światem a własnymi duchowymi potrzebami. W swojej wewnętrznej podróży Mistyk dąży do osiągnięcia oświecenia i to poszukiwanie stanowi oś opowieści. Postać nie ma określonej płci, epoki historycznej ani wyznawanej religii.

Historia rozpoczyna się od odkrycia wiary jako drogowskazu, prowadzi przez burzliwą młodość i meandry dojrzałych poszukiwań, aż po osiągnięcie oświecenia. Jego następstwem jest jednak zmierzenie się z trudną prawdą oraz pogodzenie z jej konsekwencjami.

Tytuł „Ama Nesciri", zaczerpnięty z cytatu Tomasza a Kempis, oznacza w wolnym przekładzie „kochaj być nieznanym" lub „kochaj być niezauważonym", co stawia przedstawianą historię w mocnej opozycji do współczesnego świata, gdzie bycie widzianym staje się esencją istnienia.

Na płycie gościnnie wystąpili Kacper Kajzderski (basista i wokalista Obsidian Mantra) – growl w utworze „Volatile", Krzysztof Traczyk (Christopher Sawyer, ROSK) – wokal w tytułowym kompozycji „Ama Nesciri" oraz Barbara Kowalska, Alina Kowalik i Anna Gębala – kobiece głosy współtworzące „morze dusz" w centralnym utworze „Dissolved in Atman".

„Ama Nesciri":

1. Ethics
2. Radical Mystic
3. The Wellspring
4. Shaping of the Key
5. Sleep of the Mind
6. Dissolved in Atman
7. Volatile
8. Ama Nesciri

backbone:
Piotr Kowalik – wokal
Piotr Kowalczyk – gitara, wokal, syntezatory
Artur Ściechowski – gitara
Michał Kowalski – perkusja
Aleksander „Loki" Boguszewski – gitara basowa, wokal

źródło: Filip Sarniak

Czytaj dalej...

THE HU świętuje żywe dziedzictwo, dialog i pokój podczas specjalnego wydarzenia UNESCO

Uznani mongolscy rockowi legendarni muzycy z zespołu The HU wystąpili podczas wydarzenia ONZ, aby uczcić niezwykle ważną rolę kultury i artystów w budowaniu globalnej harmonii, dialogu oraz wzajemnego zrozumienia między kulturami.

Wydarzenie „Pump Up The Volume For Peace” („Podkręćmy głośność dla pokoju”) zwróciło uwagę na misję UNESCO, której celem jest ochrona żywego dziedzictwa i różnorodności kulturowej na całym świecie. Podkreślono również nieustanne zaangażowanie zespołu w działania na rzecz wartości humanitarnych.

Podczas wydarzenia, które odbyło się w paryskiej siedzibie UNESCO, zespół wykonał utwory ze swojego najnowszego albumu HUN oraz ogłosił przekazanie darowizny na rzecz UNESCO, możliwej dzięki wsparciu fanów z całego świata. W ten sposób muzycy potwierdzili, że wspólną misją zespołu i jego fanów jest ochrona materialnych i niematerialnych tradycji kulturowych dla przyszłych pokoleń.

Galaa, główny wokalista śpiewający techniką gardłową i muzyk grający na instrumencie morin chuur w zespole The HU, powiedział:

„Jesteśmy bardzo wdzięczni, że dzięki pomocy naszych fanów możemy przekazać darowiznę na rzecz UNESCO i poprzez nasz przekaz promować pokój”.

„Mamy nadzieję, że to wydarzenie nie tylko zainspiruje ludzi do podtrzymywania własnej historii przy życiu poprzez wykorzystywanie dawnych instrumentów, które nadają muzyce głębię, lecz także pomoże szerzyć pokój na całym świecie w tych niespokojnych czasach. Głos każdego człowieka ma znaczenie. Chcemy, aby każdy z was wykorzystywał swój wyjątkowy głos do inspirowania innych i promowania pokoju”.

Założony w 2016 roku w Ułan Bator zespół The HU zdobył światowe uznanie dzięki stworzeniu pionierskiego gatunku muzycznego określanego mianem „Hunnu Rock”. To nowatorskie połączenie heavy metalu i rocka z tradycyjnymi instrumentami mongolskimi oraz technikami wokalnymi.

Ich energetyczne występy prezentują wielowiekowe tradycje, w tym technikę śpiewu gardłowego khöömei, flet tsuur oraz morin chuur — tradycyjny mongolski instrument smyczkowy z charakterystyczną główką w kształcie końskiego łba. Elementy tych tradycji zostały wpisane na Reprezentatywną listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO.

Nazwa zespołu wywodzi się od mongolskiego rdzenia oznaczającego „człowieka”, co odzwierciedla głęboko zakorzenione humanistyczne wartości jego członków.

Za pośrednictwem tekstów swoich utworów i międzynarodowej działalności The HU aktywnie wspiera istotne inicjatywy społeczne, w tym ochronę środowiska, poszanowanie różnorodności, równość płci oraz tożsamość kulturową. Zespół angażuje się również w ochronę zagrożonych dialektów regionalnych, którym grozi zanik.

W uznaniu międzynarodowego wpływu zespołu i jego zaangażowania w promowanie kultury w listopadzie 2022 roku The HU otrzymał tytuł Artystów UNESCO na rzecz Pokoju (UNESCO Artists for Peace). To prestiżowe wyróżnienie przyznano za wyjątkowy wkład w promocję mongolskiego dziedzictwa kulturowego na arenie międzynarodowej oraz wspieranie podstawowych wartości UNESCO, takich jak wzajemne zrozumienie i dialog.

Członkowie zespołu pełnią również funkcję ambasadorów kultury Mongolii i są odznaczeni Orderem Czyngis-chana — najwyższym odznaczeniem państwowym tego kraju.

Rozpoczynając nowy, zapowiadający się niezwykle odważnie etap twórczości, pionierzy gatunku Hunnu Rock — THE HU, w składzie:

- Galaa — morin chuur, śpiew gardłowy,
- Jaya — tumur chuur, tsuur, śpiew gardłowy,
- Enkush — morin chuur, śpiew gardłowy,
- Temka — tovshuur, śpiew gardłowy,

Wydali swój trzeci album studyjny zatytułowany HUN. Płyta ukazała się 24 lipca nakładem wytwórni BETTER NOISE MUSIC i zawiera 11 utworów, które przybliżają słuchaczom na całym świecie mongolską kulturę oraz jej wyjątkowe wartości, takie jak ochrona przyrody i duchowa więź z Ziemią.

Obecnie zespół występuje na ostatnich koncertach trasy „Warrior Chant Tour”, podczas której odwiedził 22 miasta w Europie i Wielkiej Brytanii. Muzycy zachwycają publiczność porywającymi wykonaniami zarówno nowych kompozycji, jak i dobrze znanych fanom przebojów.

źródło: KINDA

Czytaj dalej...

Ostatni koncert niegasnącej legendy. Ozzy Osbourne i Black Sabbath w „Back to the Beginning”

Takich wydarzeń, jak ubiegłoroczne pożegnanie Ozzy'ego Osbourne'a i Black Sabbath ze sceną, się nie zapomina. „Ozzy Osbourne & Black Sabbath: Back to the Beginning” pozwoli wrócić do ostatnich występów Ozzy’ego – solowego i w oryginalnym składzie Black Sabbath. Film koncertowy i oficjalna ścieżka dźwiękowa ukażą się 11 grudnia.

Po kinowej premierze „Back to the Beginning” zapis historycznego wydarzenia trafi do domowych kolekcji. Wśród zapowiedzianych formatów są 4K Ultra HD Blu-ray, HD Blu-ray, CD, winyl oraz album cyfrowy. Przedsprzedaż rozpoczyna się dziś, 28 października. Zapowiedzi towarzyszy dostępne już nagranie i wideo „Mr. Crowley”.

Koncert „Back to the Beginning” odbył się 5 lipca 2025 r. na stadionie Villa Park w rodzinnym mieście Ozzy’ego. Artysta pożegnał wówczas publiczność, występując po raz ostatni – zaledwie siedemnaście dni przed śmiercią. Tego dnia ponownie stanął na scenie z Tonym Iommim, Geezerem Butlerem i Billem Wardem. Był to pierwszy wspólny występ oryginalnego składu Black Sabbath od ponad dwudziestu lat, a zarazem finał jego koncertowej historii.

Zainteresowanie wydarzeniem wielokrotnie przekroczyło pojemność stadionu: na 44 tysiące dostępnych biletów zgłoszono ponad trzy miliony zapytań. Koncert oglądała również publiczność transmisji na całym świecie. Gospodarzem wydarzenia był Jason Momoa, a kierownictwo muzyczne objął Tom Morello z Rage Against the Machine. Na scenie wystąpili m.in. Metallica, Guns N’ Roses, Slayer, Tool, Pantera, Alice in Chains, Gojira, Anthrax, Halestorm, Lamb of God, Mastodon i Rival Sons.
W specjalnych składach pojawili się także m.in. Steven Tyler, Ronnie Wood, Billy Corgan, Sammy Hagar, Chad Smith, Travis Barker, Jake E. Lee, Nuno Bettencourt, David Draiman, Yungblud i Papa V Perpetua z Ghost. Kolejne pokolenia muzyków spotkały się, by oddać hołd Ozzy’emu i Black Sabbath.

Trwający trzy i pół godziny film zbiera najważniejsze momenty tego dnia. Wydania zawierają również pełne występy Ozzy’ego i Black Sabbath oraz materiały wideo z wykonaniami „Mr. Crowley” przez Jacka Blacka i „Changes” przez Freda Dursta. Dodatki pozwalają zajrzeć za kulisy przedsięwzięcia. Wśród nich znalazły się materiał o przygotowaniach, dokument „Sounds of Birmingham” oraz filmowe hołdy, w których uczestniczyli m.in. Dolly Parton, AC/DC i Ricky Gervais.

– „Back to the Beginning” było wydarzeniem, które zdarza się raz w życiu i zapisze się w historii muzyki – mówi Sharon Osbourne, żona i menedżerka Ozzy’ego, która nadzorowała koncert i była producentką wykonawczą filmu. – Przez ostatnie sześć lat życia Ozzy zmagał się z przewlekłym bólem. Jego jedynym życzeniem było wystąpić jeszcze raz, podziękować fanom i się pożegnać. To był niesamowity dzień, kiedy przyjaciele ze świata rocka przyjechali do Aston z całego globu, by uczcić jego legendarny talent i niezwykłe dziedzictwo.

Za ekranową wersję odpowiada Ben Wainwright-Pearce, a reżyserem transmisji koncertowej był Tim van Someren. Film wyprodukowało Mercury Studios, natomiast za światową dystrybucję kinową odpowiada Trafalgar Releasing. Dźwięk przygotowano w Dolby Atmos oraz formatach 2.1 i 5.1.
BLACK SABBATH - MusicDrop.pl - Oficjalny sklep muzyczny Universal Music Polska

Black Sabbath (założony w 1968 roku), wcześniej znany jako Polka Tulk Blues Band and Earth, to angielski zespół heavymetalowy, w którego skład wchodzą głównie Tony Iommi, Anthony „Geezer” Butler, William „Bill” Ward i John „Ozzy” Osbourne (3 grudnia 1948 – 22 lipca 2025). Zespół, powszechnie uznawany za twórcę heavy me

Grudniowa premiera obejmie zestaw z filmem na 4K Ultra HD Blu-ray i HD Blu-ray oraz ścieżką dźwiękową na CD. Dostępna będzie również wersja łącząca oba formaty filmu z dwoma płytami winylowymi. Obok standardowego czarnego winylu przygotowano limitowane warianty kolorystyczne: Purple Splatter w sklepie Black Sabbath, Silver Splatter w sklepie Ozzy’ego oraz edycję Metallic w wybranych sklepach specjalistycznych i niezależnych. Album cyfrowy ukaże się w wersjach standardowej, HD i Dolby Atmos.

Osobną propozycją będzie rozbudowany Deluxe Box Set, którego premierę zaplanowano na 23 kwietnia 2027 r. Jego przedsprzedaż również rusza 28 października. Zestaw zawiera trzy płyty Blu-ray, dwa CD i trzy 180-gramowe czarne winyle. Na dodatkowym Blu-ray znajdzie się wszystkie 35 wykonań utworów Ozzy’ego i Black Sabbath – zarówno przez samych artystów, jak i zaproszonych gości – w kolejności koncertowej. Bonusowe CD i LP przyniosą dziewięć interpretacji w wykonaniu gości wydarzenia.

W kolekcji znajdzie się ponadto 72-stronicowa książka w twardej oprawie ze zdjęciami, komentarzami i rozmowami z organizatorami, w tym Sharon Osbourne i Tomem Morello. Całość uzupełnią naszyjnik z zawieszką Ozzy’ego, numerowany certyfikat autentyczności oraz reprodukcja plakatu filmowego. – To niezwykły zapis dnia, który połączył muzyczną społeczność na wyjątkową skalę – podkreśla Tristan Whitlam z Mercury Studios. – Te wydania pozwolą fanom wracać do historycznych występów, hołdów i emocji tego wydarzenia przez kolejne lata.

źródło: Universal Music

Czytaj dalej...

44. Rawa Blues 2026 – subiektywnie. tekst: Wojciech Feć foto: Krzysztof Szafraniec

O pięknej sali, kilku cierniach w uchu i muzyce, dla której warto było tam być.

Wstęp
Swój tegoroczny pobyt na Rawa Blues Festival zawdzięczam Wiktorowi Czurze z Polskiego Radia Rzeszów, autorowi audycji "Blues Attack". Dzięki niemu mogliśmy razem z moim przyjacielem – basistą, z którym przez lata grałem w kilku zespołach – wybrać się do Katowic i po prostu oddać słuchaniu muzyki.


Od razu uprzedzę: moja relacja będzie subiektywna. I to bardzo. Z pierwszych zdań można już zapewne wywnioskować, że sam mam coś wspólnego z graniem. Jestem perkusistą. Lepszym lub gorszym – nie mnie oceniać – ale gram od lat osiemdziesiątych. Trochę scen w życiu widziałem, trochę koncertów zagrałem, trochę instrumentów przewiozłem, rozstawiłem i nastroiłem. Wiem też, jak wygląda koncert od drugiej strony: próba, monitory, backline, akustyk, napięcie przed wejściem i ta chwila, kiedy już nie ma gdzie się schować, bo zapalają się światła. Dlatego na prośbę Wiktora postanowiłem napisać subiektywną relację muzyka ze słuchania innych muzyków. Bez ambicji wydawania wyroków. Ale też bez lukru.
Rawa i Dudek – dwa pojęcia niemal nierozłączne.


Rawa Blues i Irek Dudek to od ponad czterdziestu lat pojęcia właściwie nierozłączne. Nazwa festiwalu rzeczywiście pochodzi od Rawy, rzeki przepływającej przez Katowice, a sam festiwal wyrósł na jeden z najważniejszych symboli śląskiej kultury bluesowej.
Przez lata jego naturalnym domem był Spodek. Do Spodka mam zresztą sentyment również osobisty, bo w 1990 roku sam miałem tam przyjemność zagrać koncert. Każdy, kto kiedykolwiek wszedł na scenę tej hali, wie, że to nie jest po prostu kolejny obiekt. Spodek ma swoją historię, swój ciężar i specyficzną energię.

W 2026 roku główny koncert Rawy odbył się jednak w NOSPR-ze. I tu pojawia się pierwsze pytanie: czy NOSPR jest dobrym miejscem dla bluesa?

Blues w sali koncertowej. NOSPR jest miejscem absolutnie niezwykłym. Wielka sala została zaprojektowana z myślą o orkiestrze symfonicznej i ma akustykę, która potrafi pokazać wszystko – także to, czego czasem wolelibyśmy nie usłyszeć. Byłem tam wcześniej między innymi na koncertach Marcusa Millera, Jana Garbarka i wielu innych znakomitych muzyków. Wiem, jak ta sala potrafi zabrzmieć. Pamiętam koncert, bodajże właśnie Garbarka, kiedy w chwili ciszy jeden z muzyków zaczął odkręcać butelkę gazowanej wody. I nagle człowiek zorientował się, że ten nieszczęsny korek słychać właściwie w całej sali. Taka jest ta akustyka.Trochę jak w starym amfiteatrze: jeśli przestrzeń została dobrze zaprojektowana, nie trzeba z nią walczyć. Ona sama niesie dźwięk.No dobrze, ale blues? Blues przecież wyrasta z zupełnie innej tradycji. To front porch blues, granie na werandzie. To knajpa, klub, niewielka scena. To Chicago i elektryczny Muddy Waters. To południe Stanów, gdzie historie opowiada się gitarą i głosem, a niekoniecznie w filharmonijnej sali wyłożonej drewnem.

Czy zatem NOSPR do bluesa pasuje? Po pierwszym koncercie odpowiedź brzmiała: zdecydowanie tak.

Martin Harley – człowiek, gitara i historia
Martin Harley wyszedł sam. I właściwie tyle mu było potrzeba. Głos, gitara, slide, instrument rezonatorowy i człowiek, który ma coś do opowiedzenia.Harley przez około rok mieszkał kiedyś w Australii w samochodzie. Jak sam opowiadał, właśnie wtedy nauczył się grać slide, bo taki sposób gry był po prostu wygodny w ciasnej przestrzeni auta. Z tej historii wyrasta cały jego język muzyczny – surowy, osobisty, trochę bluesowy, trochę folkowy, trochę z pogranicza country i muzyki drogi.Pojawił się też przejmujący "Blues at My Window". Każdy prawdziwy bluesman powinien mieć jakąś historię do opowiedzenia. Najczęściej nie jest to historia o tym, że wszystko w życiu poszło znakomicie. Blues raczej rodzi się wtedy, kiedy coś uwiera.
Czy Harley gra bluesa stricte? Nie zawsze. Słychać u niego folk, americanę, country. Ale czy to przeszkadza? Ani trochę. Jego koncert mnie urzekł. W tej sali pojedynczy instrument mógł oddychać. Można było usłyszeć atak struny, wybrzmienie, ruch slide’u, dynamikę prawej ręki, ciszę między dźwiękami. A cisza, proszę Państwa, też jest przecież muzyką. Harley nie musiał z NOSPR-em walczyć. On tę salę wykorzystał.

Brawo. Wspaniały koncert i znakomity początek wieczoru.Irek Dudek – należy oddać cesarzowi, co cesarskie. Potem na scenę wszedł gospodarz. Irek Dudek zaprezentował Dudek Big Band oraz Shakin’ Dudi, wracając między innymi do materiału z legendarnej płyty "No. 1" z połowy lat osiemdziesiątych.Na scenie pojawili się znakomici muzycy i goście: Maciej Radziejewski, Krzysztof Popek, Henryk Gembalski i Grzegorz Kapołka, a w części Shakin’ Dudi również Darek Dusza. Zestaw nazwisk robiący naprawdę duże wrażenie.
I od razu zaznaczę: nie mam najmniejszego problemu z tym, że organizator festiwalu umieszcza własny zespół w głównym programie. Sam pewnie zrobiłbym dokładnie to samo. Trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie. Rawa Blues jest w wielkiej mierze dziełem Irka Dudka i ma on pełne, nazwijmy to nawet bandyckie prawo, żeby na swojej Rawie zagrać.Do beczki miodu muszę jednak dolać sporą łyżkę dziegciu.

Cierń w uchu
Na moje ucho ten koncert nie był dostatecznie dopracowany od strony wspólnego grania i realizacji dźwięku. I szkoda, bo na scenie stali znakomici muzycy. Momentami miałem wrażenie, że puls sekcji rytmicznej nie znajduje się w jednym miejscu. Bas opowiadał o jednym tempie, perkusja chwilami o drugim, a dęciaki próbowały do tego dobudować trzecią warstwę. Wokal również zdarzał się obok – rytmicznie i intonacyjnie.Za to kiedy Irek brał do ręki harmonijkę, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Tu naprawdę było słychać klasę.
I właśnie dlatego szkoda. Panowie, kimże ja jestem, żeby komukolwiek udzielać rad, ale jeżeli występuje się na festiwalu o takim prestiżu, w sali o takiej akustyce i z muzykami tego kalibru, to może warto zrobić jedną próbę więcej. Może trochę dłuższy soundcheck. Może dać zespołowi więcej czasu na wspólne złapanie oddechu. NOSPR ma jeszcze jedną cechę: ta sala brzmi sama z siebie. Nie trzeba jej zalewać dźwiękiem. A jeśli już się ją nagłaśnia, nie można zapomnieć o tym, że backline – wzmacniacze gitarowe, basowe, Hammond z Leslie i nawet perkusja schowana za pleksi – również generuje potężną ilość dźwięku na scenie. Jeśli front jest ustawiony zbyt zachowawczo, dźwięk ze sceny zaczyna żyć własnym życiem i miesza się z tym, co wychodzi z systemu PA. A przecież na scenie stały instrumenty z absolutnie najwyższej półki: perkusja DW Collector’s Series Satin Oil, klasyczne wzmacniacze Fendera, Ampegi, Hammond z oryginalnym Leslie, fortepian elektryczny Fendera i kilka innych bardzo dobrych klawiatur. Trudno źle zabrzmieć na takim sprzęcie. Ale nawet najlepszy sprzęt nie zastąpi dobrego balansu.Nik West – to nie był czysty blues. I bardzo dobrze.


Po koncercie Irka Dudka spotkałem w foyer Agatę Dudek, która pełniła przy festiwalu ważną rolę organizacyjną i techniczną. Znałem ją już wcześniej z festiwalu Satyrblues, więc mogłem zapytać wprost, co dzieje się za kulisami.I wtedy usłyszałem rzecz, której jako widz zupełnie bym się nie domyślił. Nik West kilka godzin wcześniej praktycznie nie była w stanie mówić. Miała poważne problemy z gardłem i istniało realne ryzyko, że nie zaśpiewa. Lekarze w Katowicach postawili ją jednak na nogi.Jeżeli nie wiedziałbym o tym wcześniej, nie zorientowałbym się absolutnie w niczym. Zaśpiewała znakomicie. Czy to był blues? W niewielkim stopniu. Był funk, soul, rock, rhythm and blues, momentami atmosfera jak z filmu "Purple Rain". Były elementy bluesowego frazowania i bluesowych solówek, ale rdzeń tego koncertu był zdecydowanie funkowy i prince’owski. Czy mi to przeszkadzało? Absolutnie nie.Zespół wyglądał i poruszał się jak rasowa funkowa maszyna. Nik w długiej cekinowej sukni, gitarzysta w złotych spodniach, reszta składu również scenicznie dopracowana. Ale najważniejsze było to, że za całym show stały naprawdę ogromne umiejętności muzyczne. Przy takim zespole warto wymienić nie tylko liderkę. Na scenie wystąpili: Nik West – śpiew i gitara basowa, Simone Cesarini – gitara, Lorenzo Campese – instrumenty klawiszowe oraz Ricardo Danin – perkusja.

1 Lorenzo Campese to włoski pianista i keyboardzista związany ze sceną jazzową, funkową i soulową, znany m.in. ze współpracy z brytyjską grupą Incognito oraz Nik West.

2.Były bardzo dobre sola perkusisty – jedno bardziej rytmiczne, drugie bardziej techniczne – było świetne solo gitarowe, był potężny bas i bardzo dobre klawisze.

W połowie tego koncertu wydarzyło się też coś, co z mojego miejsca było bardzo wyraźnie słyszalne: realizacja dźwięku poprawiła się. Front dostał więcej energii, proporcje zaczęły się zgadzać i nagle można było naprawdę usłyszeć zespół tak, jak powinno się go słyszeć.
Było "Come Together" Beatlesów – też przecież nie blues – w kapitalnym wykonaniu. Było "Kiss" Prince’a, zaśpiewane i zagrane w duchu Prince’a, ale bez taniej kopii. Było po prostu bardzo dobrze.A potem przyszła chwila, której na bluesowym festiwalu naprawdę się nie spodziewałem.Czy słyszeli Państwo kiedyś nokturn Chopina na bluesowym festiwalu? Otóż Lorenzo Campese, klawiszowiec zespołu Nik West, wplótł w swoje solo fragment Nokturnu b‑moll, op. 9 nr 1 Fryderyka Chopina.3 Pierwsze rozpoznawalne dźwięki wywołały natychmiastową eksplozję reakcji publiczności. Oczywiście rock zna takie wycieczki – Jon Lord czy inni wielcy klawiszowcy nieraz sięgali po klasykę – ale usłyszeć Chopina podczas Rawy Blues? Tego się nie spodziewałem.I właśnie za takie momenty chodzi się na koncerty.


D.K. Harrell – ponad 26 godzin podróży i pełna profeska.


Zanim jednak D.K. Harrell pojawił się na scenie, za kulisami trwała mała logistyczna wojna.Muzycy zespołu zlatywali się z różnych części Stanów Zjednoczonych. Samolot, którym mieli ruszyć z Waszyngtonu, uległ awarii. Zamiast spokojnie dolecieć do Europy, musieli w ostatniej chwili ratować całą trasę. Ostatecznie udało się zorganizować lot do Frankfurtu, potem dalszy przejazd przez Wiedeń i samochód na Śląsk.Zespół dotarł do NOSPR-u zaledwie czterdzieści minut przed wejściem na scenę, po ponad 26 godzinach nieprzerwanej podróży. Tylko perkusista był na miejscu wcześniej i zdążył zrobić próbę.Jak oni byli w stanie po czymś takim zagrać koncert? Nie wiem.Ale zagrali go znakomicie.Tu mała uwaga do prowadzenia festiwalu. Jan Chojnacki jest człowiekiem historycznie związanym z polskim bluesem i oczywiście ma ogromną wiedzę oraz doświadczenie. W czasie przedłużającej się przerwy próbował utrzymać kontakt z publicznością i część tych historii była naprawdę ciekawa.Ale jeśli muzycy właśnie walczą na scenie z monitorami, ustawiają saksofon, trąbkę, Hammond i cały system, to prowadzący powinien dać im kilka minut absolutnego spokoju. Jeśli ktoś mówi przez mikrofon do całej sali, dźwięk wraca również na scenę i utrudnia próbę. Próba, która mogłaby trwać dziesięć minut, zaczyna trwać dwadzieścia.
Panie Redaktorze, muzykom podczas soundchecku po prostu nie przeszkadzamy. Tego będę się trzymał.

D.K. Harrell – tradycja B.B. Kinga w młodych rękach.

D.K. Harrell jest młodym gitarzystą, którego bardzo szybko zauważyli najwięksi. Pojawia się w kontekście Buddy Guya, szybko zdobywał wyróżnienia i od kilku lat intensywnie koncertuje po świecie.Warto przytoczyć powitanie publiczności przez D.K. Harrella podczas Rawa Blues Festival 2026, 3 października w NOSPR-ze.4 W polskim przekładzie brzmiało mniej więcej tak:– Witam was i dziękuję, że na nas zaczekaliście. To nie była łatwa podróż. Przyjechaliśmy do NOSPR-u zaledwie 40 minut temu. Nasza podróż trwała ponad 26 godzin, więc nie wiem, jak my jeszcze stoimy na nogach.Mówię do was po angielsku, a mój angielski nie jest najlepszy...W tym miejscu sam się roześmiał. Żart miał swój urok: przecież pochodzi z Luizjany i mówi z charakterystycznym kreolskim akcentem. Mój polski niestety też nie jest dobry. Ale nauczyłem się jednego słowa, które powiem wam na końcu. Kiedy podróżuję po świecie, zawsze staram się mówić to z szacunkiem, żeby nikogo nie urazić.Od 2022 roku odwiedziliśmy około 18 różnych krajów. A dzisiaj – chwała Panu, że udało nam się tutaj dotrzeć – Polska staje się dziewiętnastym krajem, w którym kiedykolwiek zagraliśmy. Właśnie tutaj, w Polsce. Numer 19! To dzięki wam D.K. Harrell Blues Band dotarł już do 19 krajów.Muszę też powiedzieć, że po drodze mieliśmy sporo problemów technicznych, jeden za drugim, ale ostatecznie udało nam się bezpiecznie tutaj dotrzeć.Chcę szczególnie podziękować Janowi Chojnackiemu i Agacie Dudek, którzy byli dla nas niezwykle dobrzy i bardzo cierpliwi, mimo naszego tak późnego przyjazdu.I obiecuję wam, że damy dla was dobry koncert – bez względu na to, jak bardzo jesteśmy zmęczeni.A dla wszystkich na widowni, którzy nie zrozumieli tego, co powiedziałem: moje polskie słownictwo jest bardzo krótkie i proste. Dziękuję!


To ostatnie słowo wypowiedział po polsku. A Agata Dudek rzeczywiście dokonała organizacyjnego cudu, żeby ten koncert mógł dojść do skutku.Najważniejsze było jednak to, co powiedział o publiczności. Dla niego było oczywiste, że musi na ten koncert dotrzeć. Nie chciał zawieść ludzi, którzy przyszli ich słuchać. I to było słychać w każdym dźwięku.Szacun, panie Harrell. Naprawdę.Jego styl bardzo wyraźnie wyrasta z B.B. Kinga. Gitara Harrella kojarzyła mi się z instrumentami Kinga: Gibsonem ES-355 i opartą na nim słynną Lucille. Z określeniem „jazzówka” trzeba jednak uważać. Klasyczny jazzowy archtop, taki jak Gibson L-5 CES, ma głębsze pudło rezonansowe i rzeźbioną, wypukłą płytę wierzchnią. Lucille to konstrukcja semi-hollow – z cieńszym korpusem, laminowanymi płytami i drewnianym blokiem wewnątrz, w sygnowanej wersji bez otworów „f”.5 Piękne, okrągłe brzmienie. Gitara, kabel, wzmacniacz Fender i naturalny przester z pieca. Bez choinki efektów.I brzmienie było absolutnie genialne.
Słychać było B.B. Kinga, trochę Buddy Guya, momentami Magic Slima, a jeśli chodzi o energię sceny – coś z Joe Bonamassy czy Kenny’ego Wayne’a Shepherda. Stylistycznie jednak Harrell pozostaje zdecydowanie bliżej klasycznego elektrycznego bluesa.Fantastyczny wokal. Świetny basista. Świetny perkusista. Bardzo dobry klawiszowiec, który dodatkowo śpiewał chórki. Sekcja dęta również zrobiła swoje.Także tutaj warto podać nazwiska. Skład zespołu: D.K. Harrell – śpiew i gitara, Andrew Moss – gitara basowa, Ruffin Jackson – perkusja, Orlando Henry – instrumenty klawiszowe, Russ Bryant – saksofon oraz John Dupré – trąbka.6Tego koncertu słuchałem z otwartą buzią, szeroko otwartymi oczami i – przede wszystkim – maksymalnie otwartymi uszami.To była absolutna profeska.

Na koniec
To był bardzo dobry wieczór i festiwal, który z pewnością można zaliczyć do udanych, choć kilka rzeczy chętnie zobaczyłbym następnym razem poprawionych.Czy kolejna Rawa powinna odbyć się w NOSPR-ze, czy wrócić do Spodka? To zależy od programu.Jeśli mają dominować koncerty bardziej akustyczne, kameralne, bliższe Delcie, folku i bluesowi korzeni – NOSPR jest miejscem znakomitym.Jeśli jednak festiwal ma mieć więcej czadu, dużych składów, potężnego backline’u i koncertowego uderzenia, Spodek ma nad NOSPR-em jedną wielką przewagę: jest halą stworzoną do tego, żeby przyjąć taki dźwięk bez udawania, że jest salą filharmoniczną.Każde z tych miejsc ma swoją prawdę.Bardzo dziękuję Wiktorowi Czurze za to, że mnie na tę Rawę wypchnął. Warto było.
A tym, którzy jeszcze nie znają, polecam poszukać twórczości Martina Harleya, D.K. Harrella i Nik West. Irka Dudka, Dudek Big Band i Shakin’ Dudi większość polskich słuchaczy zapewne zna bardzo dobrze.I tu pozwolę sobie na ostatnią złośliwość: na razie materiałów Irka słucha mi się jednak lepiej z nagrań niż z tego, co usłyszałem tego wieczoru na żywo. Przepraszam, Irku, za tę recenzję, ale szczerość czasem boli, za to daje szansę poprawić warsztat.A przecież właśnie o to w muzyce chodzi: żeby następny koncert był jeszcze lepszy.

Źródła uzupełnień
1. Nik West – skład zespołu na Rawa Blues Festival 2026, NOSPR, Katowice, 3 października 2026 r. Relacja autora.
2. Roberto De Rosa, „Lorenzo Campese: Tra Passione, Groove e Strumenti Iconici”, Passione Strumenti, 30 września 2025 r. – wywiad o wpływach muzycznych i współpracy z Incognito oraz Nik West.
3. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, „Nokturn b‑moll op. 9 nr 1” – tytuł i tonacja utworu. Wskazanie wykonania przez Lorenzo Campese: relacja autora.
4. D.K. Harrell – powitanie publiczności Rawa Blues Festival 2026, NOSPR, Katowice, 3 października 2026 r. Relacja autora.
5. B.B. King Museum, „Meet Lucille”; Gibson, „B.B. King Lucille Legacy” oraz „1978 Custom L-5 CES” – modele i budowa instrumentów.
6. Jazz en Nord, „07/10/2026 – D.K. Harrell”, zapowiedź koncertu w Haubourdin 7 października 2026 r. – skład zespołu.

tekst: Woiciech Feć

Czytaj dalej...

SAXON udostępnił nowy singiel!

Saxon, prawdziwa legenda brytyjskiego heavy metalu, powraca z nowym albumem studyjnym. „Gods Of Thunder" czerpie z historii, fantasy, horroru, starożytnej mitologii, pogańskich obrzędów a nad tym wszystkim unosi się nieprzemijający duch rock 'n' rolla. Płyta ukaże się 22 stycznia przyszłego roku, natomiast dzisiaj zespół udostępnił nowy singiel i klip, który powstał do utworu „Medusa": https://youtu.be/alyzaHBHdpU?si=wKA9PRHd899pv0UB

Kawałek „Medusa" jest zainspirowany przerażającą Gorgoną z greckiej mitologii, której spojrzenie zamieniało zwykłych śmiertelników w kamień, i atakuje zabójczym riffem i klasyczną, heavymetalową mocą. Z niepowtarzalnym wokalem Biffa Byforda Saxon ożywia starożytną legendę dźwiękiem, który uderza niczym grom z jasnego nieba.

Album został wyprodukowany przez legendarnego założyciela oraz frontmana Biffa Byforda, natomiast miks to dzieło Andy'ego Sneapa (gitarzysta Judas Priest, Exodus, Accept), i pokazuje zespół w szczytowej formie, łączący potężne wykonania z żywą, dopracowaną narracją. Mocny bas i perkusja, przenikliwe gitary i niepowtarzalny głos Biffa tworzą potężną, niczym nawałnica, czystą brytyjską muzykę metalową, niosącą ducha przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

„Świetnie się bawiliśmy, nagrywając ten album" – mówi Biff. „To będzie cios!"

Album „Gods of Thunder" będzie dostępny jako LP w różnych wariantach kolorystycznych, CD, w ekskluzywnych zestawach i w formie cyfrowej.

źródło: http://openeyepr.pl

Czytaj dalej...

Rock Radio 28.10.2026 r g.20.05

Oto najnowsza płyta Legendy ! Tony Iommi w wybornej formie ! Przekonacie się o tym sami słuchając kolejnej audycji Rock Radio w Polskim Radiu Rzeszów 28.10.2026 r o godz. 20.05

Odpalimy też nowy album zespołu Illusion. Zapraszam.

 

Lista utworów: 

RUSH: The Trees

RUSH: La Villa Strangiato

Monstrum: Obudź się

Tony Iommi: Over The Violent Sun

Illusion: Credo

Illusion: Elegia

Illusion: Pętla

Tony Iommi: Black Times

Tony Iommi: Beyond The Dead

Mad Teacher: Moonshine

ATHMA: W letargu

Kosma Wokulski: Blond

Marylin Manson: Don't Answer The Door

Marylin Manson: None Of The Suns

Tony Iommi: Legacy

Deep Purple: The Only Horse In Town

Deep Purple: Child In Time

Czytaj dalej...

Pełnometrażowy film z podróży. Mikstura emocji, szumu, gitar i ciszy

„Na linii światła i cienia” to debiutancki album długogrający Kind Kids - solowego projektu Patryka Patera. Zapis całego spektrum przeżyć, inspiracji i doświadczeń artysty z ostatnich kilku lat, układający się w wielowymiarową opowieść.

Album łączy estetykę grunge’u i psychodelii z nowoczesną produkcją, czerpiąc inspiracje z gitarowego brzmienia lat '90. A gdzieś tam w tle trzyma to wszystko na planszy, a
czasem poza nią, elektronika. Muzyka na tym materiale rozwija się jak pełnometrażowy film z podróży - zmienia tempo, nastrój i intensywność, prowadząc słuchacza przez kolejne warstwy. To mikstura emocji, szumu, gitar i ciszy.Kind Kids to w pełni autorski projekt Patryka Patera,który samodzielnie zrealizował całość- od nagrań, przez produkcję i miks, po mastering i oprawę wizualną.

Kind Kids - „Na linii światła i cienia”

1. Flara
2. Endorfiny
3. Requiem
4. Introspekcje
5. Lustro
6. Blizny
7. Koda
8. Echo
9. Dom

Ostatnie dwa lata artysta spędził na produkowaniu debiutanckiej LP pt. „Na linii światła i cienia”.
Materiał poprzedzony kilkoma singlami ukaże się 12 listopada 2026.

źródło: Patryk Pater

Czytaj dalej...

Ariadne's Thread prezentuje "Animation Of Fate"

Ariadne's Thread to krakowski zespół, który łączy mroczny europejski folklor z nowoczesnym, ciężkim brzmieniem. Muzyka grupy czerpie z tradycji średniowiecznej i renesansowej oraz inspiracji skandynawskich i celtyckich, zestawiając archaiczne melodie i folkowe instrumentarium z energią djentu, melodeathu, black metalu i współczesnego metalu. Efektem jest charakterystyczne połączenie ciężkich riffów, transowego pulsu, melodyjności i tajemniczej, niemal baśniowej atmosfery. Zespół ma na koncie m.in. występ na Castle Party, zwycięstwo w SkalaRock Festival oraz udział w konkursach Metal 2 the Masses i Road to Mystic. Obecnie pracuje nad wydaniem debiutanckiego albumu „Animation of Fate”, promowanego singlami „Seas Less Sailed” i „Podolanka.

źródło: Adrianna Zborowska

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS