Menu
Jerzy Szlachta

Jerzy Szlachta

Winylomania: Judast Priest "Unleashed In the East: Live in Japan"

Winylowa, dwupłytowa edycja albumu “Unleashed In the East: Live in Japan” – pierwszej koncertowej płyty brytyjskiego zespołu heavymetalowego Judas Priest. Na albumie, ktory swoja premierę miał w 1979 roku znalazły sie nagrania z dwóch koncertów Judas Priest w Tokio.

LP1
A
1 Exciter
2 Running Wild
3 Sinner
B
1 The Ripper
2 The Green Manalishi (With the Two Pronged Crown)
3 Diamonds and Rust
LP2
A
4 Victim of Changes
1 Genocide
2 Tyrant
3 Rock Forever
B
1 Delivering the Goods
2 Hell Bent for Leather
3 Starbreaker

SONY MUSIC POLAND

Rock Noc 19.08.2017 r. g. 22.00

Zapraszam do słuchania sobotniej audycji Rock Noc w Polskim Radiu Rzeszów. W audycji klasyka rocka z winyla: YES "Tormato". Po północy koncertowo zagra Joe Bonamassa z albumu "Live At The Greek Theatre". Usłyszycie też kilka utworów zamówionch przez słuchaczy. Zapraszam.

Lista utworów:

UNKLE: Looking For The Rain
Deep Purple: Demon's Eye, Hell To Pay, The Surprising

YES „Tormato” (winyl): Arriving UFO, Circus Of Heaven, Onward, On The Silent Wings Of Freedom
Kult: Madryt
Garbage: No Heroes
Genesis: Dance, Entangled
Ray Wilson: Calling All Stations, The Dividing Line
Steven Wilson: Pariah, Permanating, Song of I
Riverside: Discard Your Fear, Towards The Blue Horizon

Joe Bonamassa "Live At The Greek Theatre"

1.    "Oh, Pretty Woman"6:06
2.    "Let The Good Times Roll"5:44
3.    "Never Make Your Move Too Soon"7:16
4.    "Ole Time Religion"5:06
5.    "Nobody Loves Me But My Mother"    7:41
6.    "Boogie Woogie Woman"3:39
7.    "Hummingbird"10:58
8.    "Hide Away"2:29
9.    "Born Under A Bad Sign"5:04
10.    "The Thrill Is Gone"6:53

THE KNIFE POWRACA Z LIVE ALBUMEM

„Olof nudzę się. Dlaczego współpraca z tobą jest taka nudna?” – powiedziała Karin. Był początek 2010 r. kiedy duet The Knife siedział w studiu i dywagował nad tym czy nagrać wspólnie nowy album czy nie.

„Nie wiem dlaczego tak się nudzisz, ale ja też tak się czuję na myśl o pracy z tobą. Wygląda to tak jak byśmy codziennie chodzili do biura i robili w kółko te same rzeczy”.

„Dokładnie. Muzyka jest bez sensu. Potrzebujemy odnaleźć jakiś większe znaczenie w tym co robimy, aby móc kontynuować” – powiedziała Karin.

 

Ta konwersacja stała się pretekstem do powstania „Shaking the Habitual: Live at Terminal 5”. Po siedmiu latach występów na scenie jako duet, zespół The Knife przekształcił się w 11-osobową trupę taneczną.

„W trakcie powstawania „Shaking the Habitual” zdaliśmy sobie sprawę, że nadszedł czas, aby zakwestionować koncept The Knife w szerszym jego znaczeniu. Musieliśmy odnaleźć nową drogę, aby móc robić to co chcemy i być tym czym chcemy być. Doceniając to, co udało nam się do tej pory osiągnąć w sensie komercyjnym, jednocześnie poszukując odmiany. Rozmowy o poszukiwaniu głębszego sensu oraz potrzebie odczuwania radości z pracy zaczęły pojawiać się dość regularnie i dotyczyły naszych występów na żywo”  - mówi Olof.

Kuratorka i przyjaciółka zespołu, Kim Einarsson,  zasugerowała pewnego dnia „żeby zamiast powtarzać w kółko stereotypowe granie muzyki elektronicznej – w postaci dwóch osób stojących za laptopem – zacząć tańczyć na scenie w trakcie występów”.  W taki sposób narodziła się koncepcja trasy „Shaking the Habitual”  z Einarsson odpowiedzialną za oprawę taneczną i Anną Efraimsson w roli koordynatorki kreatywnej całego projektu. Zespół zaprosił również do współpracy designerkę Bella Runę, która zaprojektowała specjalne instrumenty, które miały być wizualnym odzwierciedleniem muzyki. Pod koniec trasy, na jesieni 2014 r., do grupy dołączyła fotografka Alexa Vachon, która za pomocą swojego obiektywu uwieczniła najważniejsze momenty tej niezwykłej podróży.

 

„Shaking the Habitual: Live at Terminal 5”  będzie mieć swoją premierę 1 września. Płyta ukaże się nakładem wytwórni Rabid Records. Live albumowi towarzyszy DVD oraz w limitowanej wersji fotoksiążka.

 PIAS

Muzyka Mysticalland w audycji Rock Radio !

Dziś w audycji Rock Radio zagrają dwa utwory a także usłyszycie wywiad z Mariuszem Rodziwiczem z zespoły Maysticalland. Polskie Radio Rzeszów godz. 19.08

Muzyka Mysticalland jest odbiciem muzycznych fascynacji członków zespołu. Perkusista Dawid Leszczyk ceni twórczość Czesława Niemena i SBB. Gitarzysta Mariusz Rodziewicz wraca nierzadko do takich przebojów jak „Take on me” A-ha, „Return to Innocence” Enigmy, a także do twórczości Mike’a Oldfielda. Z kolei basista Adrian Nejman lubi Faith No More oraz Alice In Chains, zaś wokalista Łukasz Paweloszek jest fanem Eivør i The Doors. W płytotekach muzyków Mysticalland możemy znaleźć także takie nazwy jak: UFO, Jethro Tull, Deep Purple oraz polskich artystów: Abraxas, Annalist, Lizard, RSC, Collage i Exodus.

Skład zespołu:

Mariusz Rodziewicz- gitara solowa, elektroakustyczna

Łukasz Paweloszek – Wokal

Adrian Nejman – gitara basowa

Dariusz Duszyński- instrumenty klawiszowe

Dawid Leszczyk- perkusja

Gościnnie:

Skrzypce: Agnieszka Bączkowska, Katarzyna Dubaniowska

Zespół tak pisze o nowym, powstającym właśnie wydawnictwie zatytułowanym "Esc": „Jesteśmy razem od kilku lat, jednak Mysticalland potrzebował czasu, aby dojrzeć. Koncepcje i niepokoje artystyczne, które w nas drzemią zaowocowały takimi utworami jak: „Mystic Man” czy „Rider”. Kompozycje są różnorodne w warstwie instrumentalnej, dzięki użyciu nietypowych instrumentów takich jak didgeridoo oraz rozbudowaniu partii rytmicznych. Jest to nawiązanie do naszych pierwotnych korzeni i od początku buduje specyficzny klimat, malując barwne pejzaże.

Wykorzystanie instrumentów akustycznych i elektroakustycznych w połączeniu z elektronicznymi efektami gitarowymi daje oryginalne zespolenie klasyki z nowoczesnością. Proces twórczy był dla nas pouczającym starciem naszych muzycznych inspiracji, wrażliwości i natchnień a utwór „Mystic man” stał się zwieńczeniem ciężkiej pracy i pasji jaką wkładamy w naszą muzykę.  

Utwory opowiadają o człowieku, któremu znudziła się wielka aglomeracja miejska, w której trwa nieustanny wyścig. To refleksja „na obrzeżach miasta”, cywilizacji, umysłu. Stan oddalenia od pogoni i gonitwy, w której główny podmiot przepadł”.

Na „Esc” stawiamy na rytm i harmonię. Już na samym początku istnienia zespołu wyszliśmy z założenia, że jeśli mamy coś zrobić w przestrzeni art-rockowej w której już tyle zostało powiedziane, to należy postarać się o nieco inne spojrzenie, zachowując jednocześnie odniesienie do muzycznych ojców tego gatunku. Ważną częścią strony kompozycyjnej stanowi wokal Łukasza, który wpasował się idealnie nie tylko barwą, ale również warstwą tekstową. Każdy utwór żyje swoim życiem, uważamy że instrumenty powinny współgrać z głosem tworzyć jeden obraz”.
Subskrybuj to źródło RSS